Jak się zauroczyć żonatym? Perspektywa kochanki vs myślenie krytyczne.

Proszę, spróbuj teraz wrócić myślami do początków Waszej znajomości, do chwili, w której dowiedziałaś się, że mężczyzna, który się Tobą interesuje, ma już żonę. Jak się wtedy czułaś? Skoro nadal tkwisz w tej relacji to znaczy, że podjęłaś wówczas decyzję, że zgadzasz się na taki układ, przynajmniej na początku. Jeśli Twoją decyzją było pozostanie przy tym mężczyźnie, to co Cię do tego skłoniło? Być może powiesz, że były to emocje i zaangażowanie, że miłość nie wybiera. Ale co dokładnie sobie myślałaś w zderzeniu z informacją, że on ma kogoś? W jaki sposób sobie to wytłumaczyłaś? Jak oceniłaś siebie na tle tej drugiej kobiety? Jak oszacowałaś wartość tego mężczyzny?

Kobiety, które wyniosły zdrowe wzorce relacji z własnego domu rodzinnego zupełnie inaczej myślą i odczuwają. Jeśli zrozumiesz wagę istniejących różnic w sposobie myślenia kobiety, która na starcie odrzuca mężczyznę żonatego, jako nienadającego sie do nawiązania bliższej relacji a Twoim sposobem myślenia, szybko zauważysz jak myśli generują emocje i skłaniają do określonych działań. To właśnie ta różnica sprawia, że kobieta X nie ma teraz bagażu, z jakim Ty obecnie się zmagasz. Kobieta X tworzy oficjalny związek z mężczyzną dostępnym. Ty tworzysz relację z kimś, kto nie jest z Tobą naprawdę. To nie ślepy los zaprowadził Cię do miejsca, w którym obecnie się znajdujesz. To Twoje własne działania. Motorem napędowym działań są emocje, a ich generatorem Twoje myśli! Przyjrzyj się myślom kobiety odrzucającej żonatego oraz kobiety akceptującej relację z żonatym, aby zrozumieć, że jeśli pragniesz innych rezultatów w swoim życiu, musisz zmienić swoje myślenie!

Przeanalizujmy proszę to, co możesz myśleć i czuć w początkowej fazie znajomości z mężczyzną żonatym. Klasyką gatunku będzie tutaj sytuacja, w której żonaty osobnik nawiązuje z Tobą znajomość z pułapu przyjaciela. Ponieważ Ty jako kobieta masz prawdopodobnie silniej rozwinietą empatię, wysłuchiwanie zwierzeń mężczyzny nieszczęśliwie uwikłanego w nierokujące małżeństwo może szczególnie oddziaływać na Twoje emocje. Przyjrzyjmy się etapom Twojego zaangażowania w znajomość z mężczyzną żonatym oraz generowanym przez Ciebie myślom i emocjom. Zobaczmy też, jak w odpowiedzi na ten sam bodziec reaguje kobieta, która ignoruje zaloty osoby niedostępnej emocjonalnie:

Kobieta o zaburzonym wzorcu bliskości, uwikłana w relację z kimś, kto jest niedostępny ( zajęty, żonaty ) Kobieta o prawidłowym wzorcu bliskości, odrzucająca opcję relacji z żonatym/ niedostępnym mężczyzną

Sytuacja

Mężczyzna żonaty okazuje swoje zainteresowanie, zbliża się, jest miły, życzliwy. Opowiada o swoim nieudanym, nieszczęśliwym małżeństwie. Jest nierozumiany, niekochany przez żonę. Przedstawia ją jako kobietę złą, interesowną, dominującą i wykorzystującą go, siebie- jako kogoś, kto w poświęceniu dla rodziny znosi to wszystko, ale cierpi.

Myśli

Jestem dla niego atrakcyjna. Muszę być wyjątkowa, skoro zwrócił na mnie uwagę. Jego zainteresowanie mi pochlebia. Z pewnością jestem atrakcyjniejsza od jego żony. Podoba mi się, że tak wyjątkowy mężczyzna uważa, że jestem lepsza od innej kobiety. Ten facet jest dobrą partią, tamta kobieta nie da mu szczęścia. Jest zraniony ale gdyby poznał mnie bardziej, mogłabym otoczyć go miłością i ofiarować mu to, na co zasługuje. On nie ma siły odejśc od złej kobiety i złego związku, ale dzięki mojej wytrwałości i wsparciu odważy się. Zaufa mi gdy tylko bardziej się postaram. Rywalizuję z inną kobietą, na tle której jestem kimś lepszym. Rywalizacja mnie uskrzydla. Mogę udowodnić, że jestem kimś bardziej godnym miłości. Mam wszystko, czego brakuje tej kobiecie. Jestem odpowiedzią na pragnienia tego mężczyzny. Jest to całkowicie logiczne: ponieważ on cierpi z powodu tego, co jest deficytem w tym związku, to kiedy otrzyma to ode mnie, zechce się ze mną związać. Wyobrażam sobie nas razem. To byłoby cudowne – budzić się przy nim, wspierać go na dobre i złe. Snuję wizje bycia razem. Myślę, jaki jest na co dzień i jak szcześliwa mogłabym być przy nim a on przy mnie. Wiem, że jetem atrakcyjna dla różnych mężczyzn, także żonatych. To miłe, że się podobam, ale ten mężczyzna nie wzbudza mojego zainteresowania. Skoro kogoś ma, a tak bardzo interesuje się mną, to znaczy, że jest nielojalny. Ten mężczyzna nie jest dobrą partią, ponieważ potrafi być z jedną kobietą a uwodzić inną. Jest zraniony, ale dojrzały meżczyzna nie szuka pocieszenia u innej kobiety w sytuacji małżeńskiego kryzysu. Nie chciałabym męża, który, gdyby mu się ze mną nie układało, zwierzałby się z tego innej kobiecie. Skoro on narzeka na swój związek, mówi, że jest taki zły, to dlaczego w nim nadal trwa? Dlaczego dotąd nie odważył się na zmianę? Czy to słabość charakteru? Tchórzostwo? Materializm? Za niskie poczucie swojej wartości? Dlaczego ten mężczyzna nie szanuje siebie na tyle, aby odejść ze związku, który mu nie służy?

Czy mężczyzna, który nie potrafi zadbać o swoje dobre samopoczucie, będzie umiał zadbać o moje? Czy słaby psychicznie mężczyzna to szczyt moich aspiracji? Czy można mu zaufać? Czy wierność to dla niego wartość?

Nie chcę rywalizować z inną kobietą o względy tego mężczyzny, gdyż zasługuję na kogoś, kto jest wolny i w pełni dostępny. Nie wyobrażam sobie życia z nim. To mnóstwo problemów już na samym starcie i ciągłe obawy czy będzie mi wierny.

Emocje

Czuję sie przy nim atrakcyjna, ważna i wyjątkowa. Ta relacja pobudza moje ambicje.Czuję się kobieco. Jestem dowartościowana. Czuję, że dzieje się coś ważnego. Odrywam się od nudy i monotonii. Czuję ekscytację i niepewność sytuacji. Poznaję to po przyspieszonym biciu serca i coraz większej energii. Kiedy rozmawiamy, chce mi się żyć. Czuję się szczęśliwa. Gdy opowiada mi o swoim małżeństwie budzi to moje współczucie. Jest mi bliski. Czuję zrozumienie i chęć pomocy. Odczuwam też złość, że jest taki niedoceniony w domu. Czuję, że znajomość z nim to wielka szansa. Spodziewam się dobrego zakończenia. Przepełnia mnie euforia i optymizm. Kiedy jest nieobecny, zaczynam tęsknić. Waham się cały czas pomiędzy euforią a przygnębieniem. Gdy nie mam z nim kontatu, czuję mniej energii, nic mi się nie chce. Tracę zainteresowanie wszystkim, co lubiłam do tej pory. Każda myśl i emocja związana jest z nim. Pragnę go coraz więcej, ale nie jest do końca dostępny. Zaczynam czuć, że potrzebuję więcej kontaktu, spotkań, deklaracji. Naratsa frustracja. Kumuluję w sobie uczucia. Czasami wybucham. Mój nastrój zależy od stopnia, w jakim on wydaje się dostępny. Szukając metody na to, by go przekonać do siebie, mam znów nadzieję. Czuję wtedy euforię. Mam napęd do działania. Gdy on znów się wycofuje albo nie dotrzymuje obietnicy, czuję smutek, rozczarowanie. Czuję się wtedy bezwartościowa i że nie zasługuję na miłość. Nie pochlebia mi zainteresowanie żonatego mężczyzny. To dla mnie uwłaczające, gdy ktoś będący w związku z inną kobietą jawnie mnie uwodzi. Czuję na niego złość. Obawiam się takich ludzi. Czuję, że moja kobiecość byłaby zagrożona w takiej relacji. Nie czuję ekscytacji tylko niesmak. Kontakt z nim nie dodaje mi energii, przeciwnie, to uwodzenie mnie irytuje. To podważa moją godność i uderza w moje poczucie wartości. Czuję, że ten meżczyzna jest niespójny i słaby. To budzi pogardę. Znajomośc z nim to wielka szansa – na porażkę i zranienie. Nie spodziewam się dobrego zakończenia. Przepełnia mnie obawa jak mogłoby sie to potoczyć. Nie brakuje mi go. Czuję się cały czas dobrze sama ze sobą. Lubię siebie, doceniam swoją wartość. Jestem zadowolona z moich osiagnięć, atrakcyjności. Poświęcam dużo czasu na swoje pasje, co sprawia, że czuję się spełniona. Moje myśli krażą wokół mojego rozwoju, pasji, przyjaciół i planów. Mężczyzna niedostępny jest dla mnie nieciekawy, bo ma mało do zaoferowania. Nudzi mnie związek na niskim pułapie zaangażowania. Czuję się atrakcyjnie dla mężczyzny, który pokazuje mi czynem, że ma dla mnie czas i uwagę na 100 %. Jestem wtedy pewna, że podchodzi do mnie poważnie. Traktowanie mnie z godnością jest dla mnie ważne i jest spójne z tym, co sama o sobie myślę. Gdy on się wycofuje, oddycham z ulgą, że mogę ten czas wykorzystać dla kogoś bardziej zaangażowanego . Zasługuję na miłość i na bycie jedyną w życiu ukochanego mężczyzny.

Działania

Częściej z nim rozmawiam. Uważnie go słucham. Podtrzymuję kontakt wzrokowy, werbalny. Pozwalam się mu bliżej poznać. Zaczynamy rozmawiać na coraz więcej tematów. Mam ochotę spędzać z nim jak najwięcej czasu. Chcę kontaktu fizycznego i dążę do niego. Odkrywam, ile przyjemności mi sprawia jego zapach, ton głosu, spojrzenie. Otwieram się na jego dotyk. Przyjmuję zaproszenie na kawę. Codziennie z nim sms- uję. Zostaję z nim sam na sam. Uprawiamy seks. Dążę do coraz większej ilości spotkań. Sptkania stają się regularne. Próbuję wymóc na nim jakieś obietnice. Odkrywam, że gdy na niego naciskam, on się zamyka w sobie. Z obawy przed utratą tej relacji, muszę ukrywać swoją frustrację. Szukam pomocy w internecie, na forach i na blogu. Mam wciąż nadzieję na dobre zakończenie, interesuje mnie metoda na to, jak skłonić go do zmiany ( te myśli stają się obsesyjne, zależy mi tylko na tym, aby był wreszcie ze mną). Podejmuję okresowe próby zerwania tej znajomości, ale nie wystarcza mi silnej woli. Rzadziej z nim rozmawiam, nie chcąc się wkręcić w sytuację dla mnie potencjalnie niebezpieczną. Słucham go przez grzeczność, ale sugeruję, że nie jestem odpowiednią osobą do zwierzeń. Jestem konsekwentna. Ucinam jego żale. Sugeruję mu rozmowę z żoną, przyjacielem lub terapeutą. Nie jestem od naprawiania ludzi. Mam własne problemy. Absolutnie unikam kontaktu fizycznego z nim. Nie przyjmuję zaproszenia na kawę. Nie daję mu swojego numeru i nie zostaję z nim sam na sam. W wolnym czasie dzielę się moimi myślami i uczuciami z przyjaciółmi, więc nie czuję się samotna i nie szukam w żonatym facecie zapełnienia pustki i samotności. Nie obawiam sie utraty kontaktu z tym mężczyzną – nie jest on moim całym światem. Czas, który by wypenił swoją osobą wykorzystuję na szukanie innych wartościowych znajomości. Mój target to mężczyźni wolni i dostępni. Z tym facetem nie mam nadziei na happy end. Myślę o wielu rzeczach niezwiązanych z nim i mam ochotę zrobić coś dobrego dla siebie. Może kino? Teatr? Kawa z przyjaciółką? Jakiś ciekawy kurs samorozwoju? Wybieram się w miejsca, gdzie są ludzie i gdzie mogę poczuć dobrą energię. Może gdzieś spotkam wyjątkowego i wolnego mężczyznę?

Efekty

Pogłębia się moje zaangażowanie w tę znajomość. Coraz więcej myślę o nim i coraz mocniej go kocham. Ląduję na forach internetowych szukając jakiejś rady. Jestem rozchwiana emocjonalnie i zniszczona. Cały czas towarzyszy mi huśtawka emocjonalna. Odkrywam, że to, co mnie kiedyś napędzało do walki o ten związek, ustępuje miejsca zoraz większej bezradności i frustracji. Mam wciąż nadzieję, że jakoś to będzie, ale po każdej porażce, kłótni z nim i jego wycofaniu, czuję się coraz gorzej. Moja kobiecość jest zakwestionowana. Niczego już nie jestem pewna. Nie mam planu na siebie. Nie wiem, jak poukładać swoje życie. Nic mi nie sprawia frajdy. Czuję, że gasnę. Emocjonalnie tonę. Nie wiem, jak się uratować. Otacza mnie pustka i bezradność. Moje zainteresowanie żonatym mężczyzną spada do zera. Coraz mniej o nim myślę. Jestem stabilna emocjonalnie, czuję równowagę swoich myśli i emocji. Odkrywam, że skupianie się na swoich pasjach i przyjaźniach powoduje, że czuję się coraz silniejsza i atrakcyjniejsza. Nie zajmuję się zanjomościami, które wysysają ze mnie energię. Dobre relacje poznaję po tym, że dzięki nim czuję się doceniana, ważna, a jakość mojego życia i sampoczucia wzrasta. Moja kobiecoś rozkwita. Jestem pewna tego, w jakim kierunku zmierzam. Mam liczne plany związane ze swoim życiem i rozwojem. Mam kontrolę nad tym, co się dzieje. Jestem kreatorką, reżyserką i scenarzystką mojego życia. To ja decyduję, co zrobię i jak będę się czuć. Wybieram dla siebie pozytywne myśli, rozwijające aktywności. Otacza mnie pełnia i poczucie mocy.

 

Romawiając z wieloma kobietami uwikłanymi w związek z żonatym, zauważam pewne wzory, schematy postępowania i myślenia. Sądzę, że gdy dowiedziałaś się o sytuacji tego mężczyzny, znałaś już jego historię. Zapewne opowiadał Ci o swoim małżeństwie. Prawdopodobnie pokazał siebie jako kogoś, kto jest poszkodowany i zdominowany przez żonę. Możesz zinterpretować to, co słyszysz w dowolny sposób. To od Twojej interpretacji zależą powstałe w Tobie emocje. O emocjach mówi się, że pełnią funkcję mobilizacyjną. To znaczy, że emocja stanowi impuls wewnętrzny do tego, aby coś zrobić. Tym, co wciąż robisz jest to, że tkwisz w relacji z mężczyzną żonatym. Jest tak dlatego, że myślisz o nim w określony sposób, co doprowadza do powstania konkretnych emocji i zachowań. Jedynym narzędziem zmiany Twojej sytuacji jest zmiana działania czyli emocji. A jedynym sposobem wpływania na emocje będzie generowanie innych myśli.

Jeśli zdecydujesz się myśleć inaczej o sobie i swojej sytuacji, o tym mężczyźnie, jesli dopuścisz do siebie inną interpretację, to być może uda Ci się przeramować całą Waszą znajomość. Jeśli jest to trudne, zadaj sobie pytania: Jaką korzyść mam z tego, że nie dopuszczam innych interpretacji na jego temat? Dokąd zaprowadziło mnie dotychczasowe myślenie? Czy widzę rezultaty pozytywnego postrzegania mojego partnera? Czy takie myślenie poprawiło moją sytuację? Czy przybliżyło mnie do realizacji celu, jakim jest bycie z nim?

Im więcej generujesz myśli i emocji na jego temat, tym bardziej uwikłana jesteś. Pozytywne myśli/emocje napędzają Cię do trwania w relacji. Nie byłoby w tym niczego złego, gdybyś czuła w pełni gratyfikację z tego powodu. Gratyfikacją powinna być pełna wzajemność oraz zaangażowanie. Jeśli w wyniku Twojego zaangażowania nie powstaje określony rezultat (odwzajemnione zaangażowanie), możesz czuć się wyczerpana i niekochana. To zaupełnie normalne. Proponuję abyś spróbowała spojrzeć na swoją sytuację oczami kobiety nieuwikłanej, która w taką relację nigdy by nie weszła, bo ma inne oczekiwania, inny sposób myślenia. Co z punktu widzenia osoby szczęśliwej i czującej się w pełni wartościowo jest nie tak z Twoją relacją? Co myślałaby o tej sytuacji i czuła osoba o zdrowych wzorcach? Do jakich działań by ją to skłoniło?

Czasami warto wyjść ze swojego mentalnego pudełka po to, aby zobaczyć rzeczywistość w nieco innym kontekście. Jeśli chcesz naprawdę zmienić swoje życie, musisz poznać sposoby myślenia, odczuwania i działania osób, które postępują całkowicie inaczej. Tylko to da szansę osiągnięcia zupełnie innych rezultatów. Robiąc nieustannie to samo, masz gwarantowane jednakowe wyniki. Zaczynając myśleć w innym stylu, znajdziesz się w polu innych emocji, z energią do nowych działań, które popchną Cię w innym kierunku. Po prostu spróbuj. Nic nie tracisz.

Trzymam za Ciebie kciuki,

Agnieszka, Twój life coach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *