Miłość do żonatego – emocjonalne spaghetti.

Wydaje się, że miłości nie trzeba definiować. To jest ta emocja, która sprawia, że zakochana kobieta decyduje się na relację z żonatym mężczyzną, latami czekając na to, że on wreszcie uporządkuje swoje sprawy i objawi ją całemu światu jako swoją pełnoprawną partnerkę. Gdyby nie pojawiło się uczucie, nie byłoby żadnych oczekiwań, nadziei i całej tej huśtawiki emocjonalnej, której doświadcza się w trójkątnych uwikłaniach. Ponieważ jednak uczucie jest, relanie odczuwane, wraz z gamą pozostałych, przenikających Cię do szpiku emocji, pojawia się też pewnego rodzaju dysonans. Miłość wraz z jej rozwojem domaga się wyłączności. Pojawiają się jakies obietnice, deklaracje, półsłowa, z których starasz się poskładać jakąś klarowną wizję Was razem w niedalekiej przyszłości. Cierpliwie czekasz, ale sprawy nie wydają się iśc do przodu. Zaczynasz niekiedy wątpić w prawdziwość deklarowanych Ci uczuć. Docierają do Ciebie sprzeczne sygnały. Z jednej strony wydaje Ci się, że tworzycie jako para idealny tandem, czujecie się związani emocjanalnie, fizycznie i psychicznie, z drugiej strony brakuje konkretnej decyzji tego mężczyzny lub Was obojga co do stopnia dalszego zaangażowania i kolejnych kroków. Czy kryje się w tym jakaś niezgodność? Czy Twoja miłość usprawiedliwia czekanie? I czy uczucie, jakim on darzy Ciebie jest prawdziwą miłością? A co z uczuciami do żony? Co sprawia, że mężczyzna żonaty, który twierdzi, że nie kocha swojej partnerki, nadal z nia pozostaje, odwlekając w czasie decyzję o związaniu się z Tobą na dobre i na złe?

Jak wspomniałam na początku, wszystkim nam wydaje się, że miłość nie wymaga definicji. Sądzimy, że jesteśmy ekspertami w tej dziedzinie, kochamy przecież partnera, czujemy, jak ta emocja nas przenika i kieruje naszymi decyzjami. To miłość sprawia, że trwasz u boku mężczyzny, który wciąż nie potrafi się zdecydować. Starasz się zrozumieć jego blokady, okazywać mu wsparcie i jesteś cały czas obecna w jego życiu, z zaangażowaniem, troską i poświęceniem wywiązując się ze swojej drugoplanowej roli. Wierzysz głęboko, że Twoje uczucie jest odwzajemnione, nie rozumiesz jednak, dlaczego sprawy nie nabierają tempa, dlaczego wciąż tkwicie w tym samym punkcie.

Jeśli rozłożymy tę intuicyjnie pojmowaną miłośc na atomy Twoje wątpliwości uzyskają nową perspektywę. Jest to spojrzenie, które osobiście pomogło mi w życiu, ponieważ zaoszczędziło mój czas i pozwoliło mi na trzeźwą ocenę sytuacji. Sądzę, że jednym z najtrudniejszych problemów, z jakimi boryka się kobieta kochająca żonatego mężczyznę, jest ogromna dawka sprzecznych sygnałów oraz emocji doświadczanych w tej relacji. Wiele z tych trudnych emocjonalnie sytuacji generuje błędne myślenie o miłości, prowadząc do fałszywych przekonań. Dwa główne to:

  1. Kocham go, więc dla tej miłości poświęcę wszystko (będę np.czekać na jego decyzję tak długo, jak wymaga tego sytuacja, zgodzę się na życie w konspiracji i ukrywanie naszego związku, zrezygnuję z szans na związanie się z innymi partnerami, ponieważ wierzę we wzajemność deklarowanych mi uczuć i pozytywne rozstrzygnięcie, pogodzę się z jego nieobecnością w mim codziennym życiu)
  2. On kocha mnie, więc jestem ważniejsza w jego życiu od żony, oficjalnej partnerki (łączy nas coś trwalszego, prawdziwszego, co zwiększa szanse na bycie razem i jest naturalną konsekwencją łączącego nas uczucia)

Są to przekonania oparte na postrzeganiu miłości jako namiętności i bliskości. Jednak czy te elementy są wystarczające, aby nazywać łączącą Was więź miłością?

Posłużę się przykładem. Wszyscy wiemy, jak wygląda i smakuje spaghetti. Wyobraź sobie, że w reatsuracji kelner serwuje Ci tę potrawę podając na talerzu sam makaron. Czy nie wywołałoby to Twojego zdziwienia? Spaghetti to przynajmniej trzy składniki – mięso, makaron i sos pomidorowy. Dopiero połączenie tych składników sprawia, że otrzymujemy potrawę o tej nazwie i odpowiednich walorach smakowych. Podobnie jest z miłością. Można w niej wyodrębnić określone komponenty, które, w oderwaniu od siebie nie są miłością, a jedynie jej elementem. Koncepcja ta nazywa się trójczynnikową teorią miłości. Jesj autorem jest psycholog, dr. Robert J. Sternberg. Identyfikuje on trzy elementy miłości: namiętnośc, intymność i zaangażowanie. Analiza każdego z tych komponentów byc może otworzy Ci oczy na to, co naprawdę między Wami, parą w układzie trójkątnym, aktualnie się dzieje i jaki to ma wpływ na decyzyjnośc Twojego partnera. Czy ta koncepcja miłości sprzyja Waszej wizji bycia razem? Czy daje nadzieję?

Zapraszam Cię do kolejnego artykułu. Jeśli masz w tej chwili jakieś refleksje o łączącym Was uczuciu, proszę, podziel się nimi w komentarzu pod artykułem.

Serdecznie pozdrawiam.

Agnieszka, life coach.

2 odpowiedzi do “Miłość do żonatego – emocjonalne spaghetti.”

  1. Witam….
    Dlugo bylam pewna ze odejdzie…bo w domu to tylko gospodarstwo i kazdy ma swoja role….
    Dzis jak czytam to jestem ja….5 lat czekam ….tylko na co?
    Dziekuje za bloga i mojej przyjaciolce ktora go znalazla….
    Dlugo by mowic dlaczego trwam w tej relacji ktora mnie niszczy…
    Mam nadziene ze znajde odpowiedz i zrozumiem ze to nie jest milosc i bede wolna….

    1. Nie jestes wiec sama,ja juz 10 lat w tym tkwie bo kocham,ale konczy sie moja cierpliwosc,czesciej jest pustka i samotnosc w oczekiwaniu ze bedzie przy mnie ze mna a nie tylko obok.Wiem jak to boli…..Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *