Podwójne życie żonatego oraz sprzeczne sygnały.

Pilot ginie w katastrofie lotniczej. Zrozpaczona żona próbuje dociec przyczyn katastrofy. Ślady prowadzą do Irlandii. Na miejscu kobieta odkrywa, że jej mąż prowadził podwójne życie. Puka do drzwi pewnej kobiety. Jest ona dużo młodsza, ma córeczkę. W domu widnieją ślubne fotografie małżonków . Zszokowana kobieta zdaje sobie sprawę, że znajduje się w domu drugiej rodziny swojego męża. Na jaw wychodzą też inne fakty. Irlandzka żona okazuje się znać wiele szczegółów z życia pilota, o których jego amerykańska partnerka nie miała pojęcia.

To fabuła filmu ” Żona pilota ” z 2002 r. Jednak czy takie historie to tylko tanie kinowe opowieści, wyraz wybujałej wyobraźni scenarzysty i reżysera? Niekoniecznie. Wiele lat temu, kiedy zaczęła się moja przygoda z rozwojem osobistym, poznałam na jednym ze szkoleń psychologicznych w Krakowie pewną kobietę. Wspomniany film przypomniał mi jej historię. Kobieta po kilku latach udanego, jak sądziła, małżeństwa, ze zdumieniem odkryła, że jej mąż zamiast przebywać na deklarowanych delegacjach służbowych, od dawna jest partnerem innej kobiety. Opuszcza dom po to, by zamieszkać z tą drugą przez tydzień na drugim krańcu Polski, po czym wraca i cykl się powtarza. Obie panie nie wiedziały o sobie, obie sądziły, że są tymi jedynymi, obie urodziły temu mężczyźnie dziecko. Ten proceder udawało się ukrywać przez lata, lecz pewnego dnia przez przypadek, gdy mężczyzna znalazł się w szpitalu, prawda wyszła na jaw.

Takie sytuacje rodzą pytania o naturę miłości. Kogo kocha mężczyzna prowadzący podwójne życie? Czy jest możliwe, aby kochać dwie kobiety jednocześnie? W klasycznym romansie sytuacja jest trochę bardziej czytelna. Mężczyzna żonaty zazwyczaj mieszka ze swoją rodziną, deklarując brak uczuć do żony, z którą, wedle jego relacji, znajduje się w fazie kompletnego wypalenia lub gębokiego kryzysu. Meżczyzna mówi, i być może na swój sposób czuje, że większymi uczuciami darzy kochankę. Ta często dostrzega też przejawy jego przywiązania, rejestruje istniejącą między nimi bliskość emocjonalną, więź intelektualną, wspólne zainteresowania, sposób patrzenia na świat. Dodajmy do tego wzajemną chemię, namiętność, udany seks. Często kobieta uwikłana w tego typu relację zdaje się znajdować w danym mężczyźnie wszystko, czego potrzebuje od partnera na poziomie emocji, namiętności i podobieństwa mentalnego. Pojawia się silna więź, zaangażowanie oraz chęć związania się z tym meżczyzną na stałe. Kobieta czesto odkrywa, że mężczyzna nie potrafi podjąć żadnej konstruktywnej decyzji. Jeśli on deklaruje uczucia, jego wahanie wydaje się być niezrozumiałe i frustrujące. W takich momentach pojawia się reflekcja na temat siły i szczerości jego uczuć. Czy gdyby naprawdę kochał, to czy to uczucie nie skłoniłoby go do podjęcia stosownych kroków i poukładania swojego życia?

Często w tej reflekcji pojawia się u kobiety-kochanki dysonans. Jesli jesteś w takiej sytuacji, czujesz się mocno zdezorientowana. To, co obserwujesz, mam na myśli sposób, w jaki mężczyzna okazuje Ci uczucia, stoi w sprzeczności z tym, na co on nie potrafi się wciąż zdobyć (rozwód z niekochaną żoną i związanie z Tobą). Dlaczego tak się dzieje? Czy mężczyzna okazujący Ci uczucia przywiązania, dzielący z Tobą emocjonalną, mentalną i fizyczną bliskość może kłamać? Czy nadinterpretujesz znaki, które on Ci wysyła? W klejnym artykule zdradzę Ci jeden z powodów, dla których docierają do Ciebie sprzeczne sygnały. Ponadto, zrozumiesz naturę uczucia, które jest aktualnie między Wami. Jak wspomniałam w poprzednim artykule, prawdziwa miłość jest warta starań, wyrzeczeń i oczekiwań. Zapewne w taki sposób racjonalizujesz stan oczekiwania na jego zmianę. Usprawiedliwiasz do pewnego stopnia powolny rozwój wypadków w imię poświęcenia podyktowanego uczuciem miłości do tego mężczyzny. Ale kogo on naprawdę kocha? Czy to, co czujesz do niego to miłość warta wyrzeczeń?

Na jakie wyrzeczenia już się zdobyłaś w imię miłości do mężczyzny żonatego? Co poświęciłaś? Jak długo już czekasz? Zapraszam do dyskusji. Mam nadzieję, że podzielisz się ze mną swoją historią.

Pozdrawiam.

Agnieszka – life coach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *