Tylu mężczyzn odchodzi od żony do swojej kochanki. Jakie masz szanse? Nie wiedziałaś? Sprawdź!

 

Nie mam złudzeń. Mój dzisiejszy wpis nie przebuduje Twojego życia w sposób spektakularny. Nie doświadczysz żadnego ” Wow! Od dziś będę szczęśliwa i spełniona, odcinam wszystko grubą kreską.”Mam jednak wielką nadzieję, że ten wpis zapoczątkuje w Tobie proces zmiany, którego pierwszym krokiem będzie głęboka refleksja.

Wiem, że tym, czego oczekujesz, jest natychmiastowa recepta, przepis na to, aby to ktoś zadecydował za Ciebie co w danej sytuacji jest najlepsze i podał Ci to rozwiązanie na talerzu. Wiem, że jedynym rezultatem, jaki w Twoich emocjonalnych kalkulacjach wchodzi aktualnie w rachubę jest sprawienie, by mężczyzna, z którym nawiązałaś romans, odszedł od swojej żony, związał się z Tobą, a Wasz związek stał się jawny przed wszystkimi – jego rodziną, żoną, Twoimi znajomymi i całym otoczeniem. Masz już dość życia w ukryciu i ciągłej niepewności. Poczucie ograniczenia, jakie nieuchronnie wiąże się z tą znajomością, zaczyna Cię mocno uwierać. Jednak, pomimo tych oczywistych niedogodności, nadal w tym trwasz. Wyjaśnię Ci później, w innym  wpisie, dlaczego tak jest, ale zanim to zrobię, pozwól, że zadam Ci pytanie.

Wyobraź sobie, że nosisz się z zamiarem porzucenia swojej etatowej pracy. Posiadasz kwotę potrzebną do uruchomienia nowego biznesu. Jest to 100 tys. złotych. Na ten cel wzięłas kredyt, więc jeśli przedsięwzięcie się nie uda, będziesz musiała się borykać z konsekwencjami. Czy zgodzisz się ze mną, że w tak ryzykownej sytuacji (możesz doświadczyć realnej straty, którą boleśnie odczujesz), bardzo rozsądnym posunięciem byłoby oszacowanie, jakie właściwie masz szanse, że przedsięwzięcie się uda?

A teraz wyobraź sobie, że istnieje pewna instytucja, która w sposób obiektywny i niezależny, opierając się na badaniach specjalistów, prześledziła sytuację na rynku pracy i zebrała dane ilościowe i jakościowe na ten temat. Oszacowała, że z Twoim doświadczeniem, przy obecnej konkurencji, a także przy uwzględnieniu specyfiki branży, prawdopodobieństwo Twojego sukcesu w tym przedsięwzięciu to jedynie 5 %. Czy mając te dane nadal podjęłabyś ryzyko? Innymi słowy: czy wyłożyłabyś te 100 tys.złotych oraz swój nakład pracy, zaangażowania oraz czasu, wiedząc, że masz 95 % pewności odniesienia porażki?

Wróćmy teraz do Twojej sytuacji z żonatym mężczyzną. Niewątpliwie przypomina ona inwestycję. Angażujesz się bowiem w coś, jakieś działanie. Poświęcasz tej znajomości swój cenny czas. Jeśli na dodatek myślisz o dziecku z tym facetem, czas nabiera dla Ciebie jeszcze innego wymiaru (tyka Twój zegar biologiczny!). Jeśli zsumujesz chwile, które poświęciłaś na spotykanie się i myślenie o nim (przyznaj – on to prawie każda Twoja myśl, pierwsza po przebudzeniu i ostatnia przed zaśnięciem), otrzymasz jakieś ogromne liczby wyrażone w minutach, godzinach i dniach, zwłaszcza, jeśli ta relacja ciągnie się od miesięcy lub lat. Dlatego z pełną odpowiedzialnością pozwalam sobie określić Twój poziom zaangażowania jako inwestycję. Są to przecież realne koszty, które ponosisz każdego dnia.

Chciałabym, abyś dobrze zrozumiała moją intencję. Jestem coachem i obowiązuje mnie kodeks etyczny. Cokolwiek próbuję dać Ci do zrozumienia , w tej kalkulacji rozważam całą sytuację wyłącznie z punktu widzenia Twojego dobra. W imię tego dobra proszę Cię teraz, abyś trzymała się faktów. Zastanów się, proszę. Różne rzeczy w życiu są odzyskiwalne, z czym na pewno się zgodzisz. Jeśli nawet ktoś pewnego dnia ukradnie Ci pieniądze, wciąż możesz je zarobić. Jeśli zgubisz torebkę, to albo się znajdzie, albo sobie kupisz nową (to tylko rzecz!). Jesli utopisz gotówkę w niepewnym biznesie, to wciąż jest jakaś szansa, że kiedyś staniesz na nogi, i znam mnóstwo historii osób, którym to się udało. Jednak istnieje taki kapitał i zasób, który nie jest odnawialny. Raz wykorzystany, stracony, nigdy nie podlega zwrotowi. To Twój CZAS, który jest ograniczony dla nas wszystkich. Określona pula godzin, dni, miesięcy i lat. Nie jesteś w stanie niczego do niej dodać ani jej pomnożyć.

Czas, choć absolutnie nie do odzyskania, nie jest jednak jedyną Twoją inwestycją. Angażujesz też w całe przedsięwzięcie swoje emocje. Kochasz, tęsknisz, pragniesz bliskości. Emocje nazywam inwestycją, ponieważ, kolejny raz, podobnie jak w przypadku czasu, jeśli mężczyzna, z którym jesteś w relacji, nie podejmie jakiejś konstruktywnej decyzji o swoim życiu, TY będziesz cierpieć, czyli ponosić stratę (w tym wypadku emocjonalną). Podobnie, gdyby na skutek jego niedecyzyjności doszło do Waszego rozstania, czułabyś ból, tak jak każdy człowiek w sytuacji przeżywania straty. Co więcej, dla Ciebie źródłem bólu jest nie tylko wizja ewentualnego niepowodzenia. Ty prawdopodobnie w pewien sposób cierpisz już TERAZ – przeżywając niepewność co do Waszej przyszłości oraz mając świadomośc, że ten mężczyzna w tej chwili nie jest Twoim pełnoprawnym partnerem. Chcę Ci uswiadomić, że JUŻ ponosisz jakieś koszty – czasowe i emocjonalne. Dlatego nader logiczne i rozsądne oraz w Twoim najlepiej pojętym interesie będzie zastanowienie się jakie masz realne szanse na powodzenie w tej relacji. Chodzi przecież o bardzo realne rzeczy, które poświęcasz w związku z tą znajomością. Tak jak w przykładzie o inwestycji w nowy, kosztowny biznes tak i tutaj coś z siebie dajesz i czegoś chcesz w zamian, bo uczciwie jest dawać i otrzymywać.Ale jakie masz rzeczywiste szanse, że ten mężczyzna poukłada swoje sprawy i zwiąże się z Tobą tak, aby bilans Twojego dawania i otrzymywania był dla Ciebie korzystny, aby w perspektywnie czasowej i emocjonalnej ta relacja Ci się opłaciła?

Przejdźmy zatem do twardych danych.

Lauren Richardson, amerykańska socjolog przez kilka lat prowadziła badania na grupie 55 kobiet w wieku 24 do 65 lat uwikłanych w romans z żonatym mężczyzną. Większośc z tych kobiet odkryła, że ci mężczyźni wcale nie zamierzali odchodzić od swojej żony. Było to dla nich tym bardziej szokujące, że panowie wydawali się być bardzo zaangażowani w nawiązaną relację pozamałżeńską.

Brytyjska socjolog Annette Lawson w książce „Adultery” określiła odsetek mężczyzn porzucających swoją żonę dla kochanki w okolicach 10 %. Z kolei psycholog Jan Halpen w ” Quiet Desperation : The Truth about Successful Men” donosi, że jedynie 3 % relacji trójkątnych zakończyło się odejściem mężczyzny od żony. Co ważne, badanie było oparte na bardzo dużej liczbie respondentów (ponad 4100 osób na kierowniczych stanowiskach, w wieku 27 – 78 lat). Inne badania są jeszcze mniej optymistyczne, sugerując, że tylko 1 % ankietowanych zdecydowało się na ostateczny krok, jakim jest porzucenie żony na rzecz nawiązania nowej, trwałej relacji z kochanką (Nanette Miner, Sandi Terri ” The Affair is Over!”).

Jeśli zsumujemy średnie wyniki wspomnianych badań, otrzymamy, uwaga, 4.6 % szansy, że Twój związek z żonatym mężczyzną zakończy się Twoim sukcesem. Powtórzę jeszcze raz: dokładnie 4,6 % szansy. Innymi słowy: masz 95,4 % pewności, że on nie rozwiedzie się ze swoją żoną i nie zwiąże z Tobą. Co o tym sądzisz? Czy wciąż jesteś w stanie zaryzykować?

Domyślam się, mając już doświadczenie z wieloma kobietami w Twojej sytuacji, że możesz w tej chwili przeżywać pewien dysonans. Twoja racjonalna strona chciałaby powiedzieć NIE, ale strona emocjonalna nie jest w stanie konsekwentnie wycofać się z tej relacji. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego ta relacja tak silnie Cię wiąże, dlaczego jesteś uwikłana? Być może uważasz, że oprócz statystyk liczy się uczucie, a o prawdziwą miłośc należy walczyć, zakładając optymistyczny obrót sytuacji. Ale nie jest to najważniejsza przyczyna, dla której komponent racjonalny nie idzie w parze z Twoim odczuwaniem. Więcej o przyczynach dla których jest Ci trudno zerwać z żonatym mężczyzną, przeczytasz w kolejnym wpisie na blogu. Przedstawię Ci w nim potężne narzędzie wywierania wpływu, któremu nieświadomie ulegasz, będąc w związku trójkątnym. Jeśli masz do mnie jakieś pytania, lub chciałabyś się podzielić swoim osobistym doświadczeniem, proszę, daj znać w komentarzu. Pozdrawiam. Do zobaczenia już wkrótce.

4 odpowiedzi do “Tylu mężczyzn odchodzi od żony do swojej kochanki. Jakie masz szanse? Nie wiedziałaś? Sprawdź!”

  1. a co ma powiedzieć żona od której odszedł mąż do kochanki ?
    i jej stracona inwestycja jakim jest czas ?

    1. Wspierac…? Przeciez kochanka decydujac sie na taki zwiazek musi po prostu sie z tym liczyc.. jakie trzeba miec sumienie zeby wchodzic komus w jego rodzine i zycie.. na czyims nieszczesciu swego szczescia nie zbudujesz… i bardzo dobrze jak nie zostawi zony.. to tylko nauczka, ze dla wlasnych uczuc, potrzeb i widzimisie sie nie niszczy czyjegos szczescia. W malzenstwie sa rozne kryzysy, a skoro wieksza czesc mezczyzn nie odchodzi do kochanaki, to tylko swiadczy o tym, ze dalej kocha swoja zone, malzenstwo przechodzi kryzys, a kochanka jest tylko tymczasowym wypelnieniem luki. W strone zonatych w ogole sie nie patrzy. Jesli ona o tym wie, to jej sprawa. Dobrze wie w co sie pakuje. I bardzo dobrze jak dostanie takiego „kopa” na koniec. Moze wtedy sie nauczy zeby nie ogladac sie za „zajetymi” mezczyznami.

      1. Niestety w takich ukladach nie winna jest tylko „kochanka”Jak sie mezczyznie nie uklada w zyciu ucieka z domu i szuka to czego tam nie dostanie.pozatym sa sytuacje ktore nie pozwalaja odesc od zony np.z powodu choroby ..co wtedy?Facet ma do konca zycia nie miec juz nikogo innego?Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *